Szłam obok różowo-włosego, który chyba był moim jedynym, prawdziwym przyjacielem.Różowowłosemu brakowało już tchu, więc zatrzymał się na jakiejś łące, i rzucił się na nią, przekomicznie to wyglądało, ponieważ różowo włosy nie spodziewał się czegoś i zrobił orła do tyłu.
- Natsu.. Co ty robisz?! - Powiedziała śmiejąc się od ucha do ucha.
Usłyszała głośne upadające ciało, jakby turlało się prosto do dziury,lub coś innego. Blondynce od razu spadł uśmiech z twarzy rzuciła swoją torebkę, i pobiegła do miejsca zdarzenia, nie martwiła się o swoje rzeczy tak samo jak o rzeczy różowowłosego.
Biegła, i o mało gdyby nie wpadła do tej samej dziury gdyby nie głos podpalacza.
- Uważżaj! - krzyknął różowo-włosy próbując się wydostać z głębokiej dziury.
- Natsu, za chwilę przyjdę! - Powiedziała blondyna odbiegając od dziury
Natsu zastanawiał się gdzie się podziała się blondynka, i czy wróci, czuł się też dziwnie, bo dziewczyna musiała go ratować..dla niego to się nie mieściło w głowie, bynajmniej to on ją ratował.
Jego przemyślenia wyrwała linia lecąca mu na pomoc, złapał jej się szybko i wyszedł z dziury, i zobaczył blondynkę lecąca z jakimś bandażem, spytał jej się dlaczego trzyma ten bandaż, a ona odpowiedziała że jego ręka jest rozcięta.
- Lucy.. przesadzasz... - Powiedział zrezygnowany chłopak.
- Nie żadne przesadzasz! daj tą rękę. - rozkazała mu.
Podał rękę mimo woli i pozwolił się blondynce zabandażować.
- Już, gotowe. - powiedziała uradzona blondynka.
Chłopak przewrócił oczami, i wrócili na dalszą podróż.
______________________________________
Pierwszy krótki, ale potem będzie lepszy, obiecuję.
środa, 18 listopada 2015
niedziela, 15 listopada 2015
Prolog
Jestem Lucy Heartphilia jestem córką bogacza, Jude, chodzę do szkoły o nazwie '' Fairy Tail '' jestem tam prawie od dziecka, i jestem dość popularną osobą, ale to nie zbyt są moje klimaty, nie lubię być ''otoczona'' i jestem dość wrażliwa na swój sposób, rzadko płaczę, dlatego inni uważają mnie na kobietę z kamienia. Oczywiście to nie jest prawdą, rzadko płaczę, ponieważ zwykle nie mam powodu. Jeśli widzę jak ktoś cierpi, staram się mu pomóc za wszelką cenę, nigdy tak jakby nie zaznałam szczęścia..ani miłości, kiedyś miałam chłopaka, ale złamał mi serce, a ja w nadziei że do mnie wróci, ale nie wrócił, nigdy.
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)